Strona główna » Aktualności » Artykuły » Jeszcze młode malarstwo polskie. Kilka ciekawych przykładów.
Seria%20zimowa%20xiii

Wiele skrajnych opinii krąży w świecie sztuki na temat malarstwa młodego pokolenia. Słowo młode pokolenie nie zostało użyte przez przypadek, chodzi mianowicie o artystów, którzy urodzili się pod koniec lat 80. i w początkach 90. XX wieku, mniej więcej w okolicach 1989 roku, czyli końca komunizmu. Wspomniani artyści komunizmu nie widzieli jednak prawie w ogóle na oczy albo byli na tyle małymi brzdącami, że nie wiedzieli wówczas o jego istnieniu. Cezura w postaci daty 1989 to od pewnego czasu często spotykana w publikacjach naukowych granica, wyznaczająca zupełną transformację, nie tylko kulturalną. Istotnie, zmiany nadeszły i to znaczące. Natomiast w  przypadku artystów, dla których data ta pozostała raczej bez echa w ich twórczości, stając się jedynie faktem historycznym, o którym dowiedzieli się od tych, którzy komunizm przeżyli na własnej skórze albo zdobywając wiedzę na jego temat na lekcjach historii była mniej więcej, dla większości z nich początkiem ich życia.

Wracając jednak do myśli przewodniej, malarstwo młodego pokolenia często spotyka się z krytyką. Zetknąć się można z opiniami, że we współczesnym malarstwie nie dzieje się zupełnie nic, a młodzi artyści powielają jedynie utarte schematy, które starannie wygrzebują w zapełnionym już po brzegi worze zwanym historią sztuki. Według tych, którzy są przeświadczeni o braku jakiejkolwiek wartości młodego malarstwa, nic nowego nie może już raczej powstać, wszystko przecież było, a artyści współcześnie nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Oczywiście, we wszystkich tych spostrzeżeniach może tkwić ziarnko prawdy, ale historia lubi się powtarzać i niedaleko trzeba szukać, aby zrozumieć, że każde młode pokolenie artystów obwinia się zawsze o to samo – arogancję, brak talentu albo powtarzalność i brak innowacji. Zawsze w takim wypadku sprawdza się przykład ruchu dada czy całej niemal awangardy, chociażby polskiej. Potrzeba tylko trochę czasu i wytrwałości, uważnego oka i skupienia. Faktem jest oczywiście, że nie każdy młody polski artysta cokolwiek sobą reprezentuje. Są jednak tacy, na których warto zwrócić uwagę i pochylić się chwilę nad językiem wizualnym i obserwacjami, które zawierają w swojej twórczości artystycznej. Takie nazwiska, docenione dziś nie tylko na rynku sztuki, ale w całym środowisku artystycznym, jak Jakub Julian Ziółkowski czy Wilhelm Sasnal także miały swoje trudne początki. Oczywiście warto zauważyć przy tej okazji, że nie każda sztuka najnowsza to sztuka dobra, łatwo je odróżnić, choć niektórym wciąż jeszcze przychodzi to całkiem opornie, czego wyrazem są często niezbyt wyszukane prace, które pojawiają się masowo na aukcjach sztuki młodej.

Kpiące opinie niektórych kuratorów, krytyków czy artystów na temat młodego malarstwa, bywają często słuszne, jednak nie zawsze. Wielu z nich chyba zapomniało o słabych realizacjach tych, którzy w polskiej sztuce zapisali się już trwale. Utarte, chwytliwe, ale nieco płaskie powiedzenia, jak młodość ma swoje prawa, na niewiele się tutaj zdadzą. Potrzeba trochę wrażliwości, obserwacji i chęci. Dlatego nieco na przekór, ale też ze sporą sympatią dla młodych artystów, którzy wypłynęli głównie w ubiegłym roku na głębokie morze i miejmy nadzieję nabrali wiatru w żagle mimo niesprzyjających powiewów środowiskowego hejtu, warto wspomnieć o tych, którzy bezsprzecznie na to zasługują.

Jednym z tych, na których warto zwrócić uwagę, jest artysta, który coraz bardziej prze do przodu i zaczyna, słusznie, cieszyć się coraz większym uznaniem. Mowa o Cezarym Poniatowskim. Prócz malarstwa tworzy on także instalacje oraz grafiki. Poniatowski sam mówi, że w grafice, ukazuje świat zewnętrzny, natomiast malarstwo jest dla niego przestrzenią dla obrazowania świata wewnętrznego. Gros jego obrazów to kompozycje monochromatyczne zachowane w kolorystyce bieli i czerni. Najczęściej są to przedstawienia figuratywne, jednak nigdy nie wiadomo kiedy figury ludzkie przyjmą w twórczości artysty zupełnie abstrakcyjny wymiar. Malarz wodzi więc widza za nos, balansując na granicy form przedstawiających i abstrakcyjnych, karze mu snuć domysły, szukać, pobudzając przy tym do skojarzeń. Zabawa to przednia. Malarstwo Poniatowskiego jest kaligraficzne, skrótowe, intuicyjne oraz silnie zredukowane, kojarzące się jednoznacznie z drugą z dziedzin sztuki, którą artysta się posługuje – grafiką warsztatową. Na szczęście artysta jest coraz częściej nagradzany. Od 2015 roku pojawia się też na aukcjach sztuki współczesnej, głównie tych organizowanych przez DESĘ UNICUM.

 

            
fot. Cezary Poniatowski, Bez tytułu, (Thessaloniki);  Martyna Czech Kogucia Chłosta

Martyna Czech to artystka młoda, niezwykle empatyczna, ale przy tym mocno krytyczna. Cechy te nie wykluczają się zupełnie. Malarstwo Czech jest emocjonalne, impresyjnie, a czasem nawet trochę drastyczne. Artystka czerpie inspirację z rzeczywistości, która ją otacza, z codzienności, którą percypuje, wtłaczając w swoją twórczość to, co szczególnie ją w niej zajmuje. Ta obrazowana rzeczywistość rzadko bywa kolorowa, w przeciwieństwie do prac Czech, jest pełna napięć, emocji, absurdu, wrogości, a nawet zła. Obrazy artystki są wizualizacją jej niezwykłej wrażliwości, zwłaszcza na los zwierząt. Miesza często wątki feministyczne z ekologicznymi. Ma nie tylko szeroko otwarte oczy, ale także umysł i zauważa to, czego niektórzy zwyczajnie nie chcą widzieć.

Dużym zaskoczeniem, już kilka lat temu, był Marek Rachwalik, który wypływa na coraz głębsze wody. Sztuka Rachwalika pulsująca feerią barw bywa zabawna, kpiąca i żartobliwa, bywa też wrażliwa i głęboka. Kpina i żart są jednak wynikiem obserwacji, które artysta uskutecznia, ale i jego niezwykle rozbujanej wyobraźni. Świat, który tworzy Rachwalik jest przepełniony dziwnymi tworami i istotami, ale paradoksalnie inspirowany rzeczywistością, która go otacza. Nie są to jednak prymitywne zabawy. Potrzeba tworzenia na płótnie dziwnych mikroorganizmów, kształtów przypominających biologiczne formy, wynika zapewne z faktu, że Rachwalik wychowywał się z dala od miasta i zawsze żywo interesował się naturą. W twórczości artysta mechanikę łączy się z biologią, surrealizm z abstrakcją, życie ze śmiercią, kicz z prawdziwym pięknem świata.

 

       

fot. Marek Rachwalik, Bez tytułu; Karolina JAbłońska, Karolina Jabłońska, Autoportret z kotem na głowie, 2016.

Kolejnym barwnym ptakiem polskiego młodego malarstwa jest współzałożycielka krakowskiej galerii „Potencja” - Karolina Jabłońska. Artystka zajmuje się malarstwem figuratywnym. Podobnie jak w przypadku Czech, Jabłońska wykazuje dużą wrażliwość na otaczający świat. Sceny, które przedstawia, są często trwożące, drastyczne i zwyczajnie przytłaczające. Taka rzeczywistość otacza nas zewsząd. W tym wszystkim jest jednak mały haczyk, sceny te nie powodują wyłącznie smutku, ale i rozbawienie. Artystka maluje ludzi w sytuacjach napięć, bójek, kłótni, w przedziwnych układach, ukazując przy tym rzeczywistość, która często dla wygody – zamiatana jest pod dywan. Niejednokrotnie bohaterkami obrazów artystki są kobiety ukazane w rozerotyzowanych pozach, stłamszone, obmacywane, a nawet pobite. Warto wspomnieć także o zapewne dla niektórych oczywistych sprawach jak skojarzenia sztuki Jabłońskiej z prymitywizmem, malarstwem Henriego Rousseau czy sztuką art brut.

Do grupy „Potencja” należy także Tomasz Kręcicki. Malarstwo Kręcickiego jest proste, nie jest jednak banalne. W jego twórczości nie spotkamy zawoalowanych treści, a raczej jasne komunikaty i przedstawienia. Artysta maluje przedmioty, które spotkać możemy niemal każdego dnia, te otaczające nas na co dzień - pralkę, krzesło, papieros czy kubek z zaparzoną melisą. Kręcicki tworzy ich wizerunki. Obrazy Kręcickiego są analityczne, precyzyjne, są subiektywizacją rzeczywistości, zawierając tym samym pewien pierwiastek absurdu i mitologizacji. Trudno określić jednoznacznie twórczość artysty, czego on sam także unika, chciałoby się wspomnieć co nieco o pewnych zbieżnościach w sposobie obrazowania, jednak trudno mówić o jednoznacznych nawet inspiracjach. Trochę w tym wszystkim pop artu, trochę banalizmu, mimo to obrazy Kręcickiego naturalnie i swobodnie wymykają się klasyfikacjom.

      
fot. Tomasz Kręcicki, Boli mnie ząb, 2017; Natalia Rybka, Bez tytułu, 2015..

Natalia Rybka to nieodkryta jeszcze w takim stopniu jak pozostali artystka, wybitnie skromna. Zagubiona w obrazowanym przez siebie świecie jak Alicja w krainie czarów. Znaleźć ją można gdzieś w gąszczach roślinności, w których zawsze ukrywają się przestawiane przez nią trudno dostrzegalne postacie. Malarstwo Rybki jest realistyczne. Artystka roztacza refleksje nad miejscem człowieka w świecie, jego koegzystencji z naturą lub jej braku. Eksploruje także naturę samego człowieka, możliwości jego percepcji, poznania i istnienia w otaczającej go rzeczywistości. Przyroda na obrazach Rybki jest tajemnicza, mistyczna, a nawet magiczna. Jej obrazy wciągają.

Także twórczość Bartka Buczka, który w świecie sztuki zaaklimatyzował się już bardzo dobrze, niewątpliwie warta jest uwagi. Buczek jest również bukinistą, co ma spory wpływ na jego działalność artystyczną. Z tego względu w jego malarstwie pojawiają się często nawiązania literackie. Podobnie jak w przypadku Rybki malarstwo Buczka jest również realistyczne. W obu przypadkach nie jest to jednak realizm bezrefleksyjny. Obrazy artysty epatują melancholijną atmosferą, co także wynika z jego zainteresowań. Sztuka Buczka nie jest jednak dołująca i poważna, wbrew temu, czego można się spodziewać. Zarówno w artyście, jak i w jego twórczości jest sporo witalności i żartu. Same już pomysły, które wykluwają się w jego głowie, nie są raczej domeną melancholika, a kawalarza, któremu wszystko to sprawia niesamowitą frajdę. Buczek łączy się więc dwie figury artysty. Nie świadczy to jednak o dwubiegunowości, a raczej jego świeżości, talencie i dystansie.

Młode malarstwo, o którym mowa, jest więc wnikliwą analizą świata i rzeczywistości, w którym wykorzystane zostają różne stylistyki i tendencje, jednak zawsze zachowujące przy tym choć trochę odrębności.

 

fot. Bartek Buczek, Seria zimowa XIII, 2015; źródłohttp://bartekbuczek.blogspot.com/

Anna Gil

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ

T275835

Philip Hook /  Galeria szubrawców

19 czerwiec 2018

Książka jest wartościową pozycją dla wszystkich, którzy interesują się sztuką, a w szczególności dla tych, którzy chcą zapoznać sie z jej rynkowym obliczem. Zawiera wiele historii ukazujących losy dzieł sztuki...