Strona główna » Aktualności » Artykuły » Jeszcze podsumowanie 7. konkursu w Szarej Kamienicy! I już.
Tomas krecicki tabletka szara kamienica krakow 2017 12 02 530x668

Czas na retrospekcję. Jest sobota wieczór. Śnieżny i mroźny wieczór. W Szarej Kamienicy przy rynku, na którym to właśnie w drewnianych chatkach, kupić można nieco ciepłej strawy czy napoić się grzańcem z przyprawami i pomarańczą, celebrując już święta, do których pozostało jeszcze sporo czasu, o godzinie 20 rozpoczyna się wernisaż wystawy konkursowej. Kilka razy trzeba się zastanowić czy na pewno wyjść. Pogoda nie zachęca. Ciekawość jednak wygrywa. Czy coś mnie zaskoczy? Werdykt wydaje się też już trochę przewidywalny. Jednak mimo że przewidzieć można było dalszy rozwój wydarzeń i zwycięzcę, nadeszło, już na miejscu, zaskoczenie. Ta opowiastka mogłaby trwać, pora przejść jednak do konkretów. Jak już zostało powiedziane, 2 grudnia odbyła się wystawa i nastąpić miał oficjalny werdykt, kto został wybrany w konkursie Fundacji Szara Kamienica. Widzowie po zapoznaniu się pobieżnie z wystawą, rzuceniu okiem na zamieszczone na ścianach teksty, po kilkunastu minutach poznali skrywaną dotychczas tajemnicę. Gdzieś tam tylko jeszcze przed jej ogłoszeniem usłyszeć można było wypowiadane przez publiczność nazwiska tych, którzy według nich powinni bezsprzecznie zwyciężyć.

 Warto jednak jeszcze raz wspomnieć, kto spośród wielu nadesłanych prac, został wybrany do finału. Wśród młodych artystów, ale uznanych już w świecie sztuki, artystów, którzy jak określa ich kurator wystawy – Wojciech Szymański, są „bardzo młodzi, jeszcze młodzi i już na tyle młodzi, by wziąć w nim udział” pojawili się Xawery Deskur Wolski, który został  laureatem innych konkursów takich jak Artystyczna Podróż Hestii czy 7. edycji ogólnopolskiego konkursu Narracje, duet Róża Duda i Michał Soja tworzący realizacje wideo, Agnieszka Mastalerz zajmująca się w szczególności fotografią i formami przestrzennymi, Tomek Kręcicki - związany z krakowską Potencją, która gdziekolwiek zawita, tam święci triumfy, czasem wydaje się nawet, że nad wyraz, jednak zasłużenie oraz Tymon Nogalski, artysta związany szczególnie z fotografią, także modową. Każdy i każda z nich są już uznanymi w środowisku artystycznym, trochę mniej czy trochę bardziej wyrazistymi, jednak niezaprzeczalnie kojarzonymi z całkiem niezłymi realizacjami osobowościami.

Zwycięzcą został oczywiście, jak już wiadomo, zdolny i przy tym skromny Tomek Kręcicki. Złego wyboru, tym razem jury nie można zarzucić. Kręcickiego nagrodzono, cytując jury: „za malarstwo pełne paradoksów: proste, lecz nie jednoznaczne; czytelne, ale zaskakujące; realistyczne, jednak - nie do końca; analityczne, lecz nie nużące; bezczelne, lecz grzeczne; świadome własnych konwencji, a przy tym żartobliwe; osnute wokół powtarzających się motywów, a jednak nie nudne. Przede wszystkim jednak: za malarstwo całkowicie jednostkowe; dowodzące, że nawet w najbardziej klasyczne malarskie motywy - można tchnąć życie”. Niektórych fakt ten zdziwił, inni nie zdawali się w ogóle zaskoczeni. Jeśli chodzi zaś o twórczość Tomka Kręcickiego, jest wyrazista, nie sposób przejść koło niej obojętnie, nie przeszli też jurorzy. Kręcicki, tym razem stawiając pomnik artystycznego trudu, skupił się na procesualności, wytwarzaniu oraz na samym artyście i najważniejszym narzędziu jego działań – ręce.

    

fot. widok wystawy -prace Tomka Kręcickiego oraz Tymona Nogalskiego.

    

fot. widok wystawy -prace Xawerego Deskura Wolskiego oraz Agnieszki Mastalerz.

Jeśli chodzi o samą formułę konkursu, bez dwóch zdań przechodzi ona ewolucję. Także, jeśli mowa o składzie jury. W tym roku powiększył on się o kilka osób. W jego skład wchodzili: redaktor naczelny magazynu Szum-  Jakub Banasiak, założycielka warszawskiej galerii Stereo - Zuzanna Hadryś, twórczyni portalu Numarte Sara Kiedroń, Współzałożycielka Fundacji i Galerii F.A.I.T. - Magdalena Kownacka, dyrektorka BWA w Tarnowie-  Ewa Łączyńska-Widz, zastępca dyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie - Piotr Rypson i związany z organizacją Meetfactory - Piotr Sikora.

Sama zaś wystawa nie posiadała z góry przyjętych ram, nie zakrawała o jeden temat czy zagadnienie, a dryfowała wokół wolnościowego podejścia do sztuki, akcentując przy tym jej autonomiczność, bez klasyfikacji i podjęcia konkretnych założeń. Liczyła się zupełna swoboda podejścia do przedstawianych prac. Czy jednak nie zbyt na siłę? W tym wypadku, biorąc pod uwagę samą już formułę konkursu, strategia taka miała sens, w innych okolicznościach, nie otwartej formuły, a wystawy tematycznej, raczej nie sprawdziłaby się tak dobrze. Wówczas samo założenie nie byłoby raczej wiele wnoszące, mianowicie stanowiłaby zbyt mały wór na zbyt wiele treści. Rozstrzał między podjętymi przez finalistów tematów i motywów był spory,  artyści sięgali do problemów współczesnego modelu konsumpcyjnego świata i zagrożeń, które on ze sobą niesie, historii o miejscach, w których niegdyś budowano potencjał gospodarczy socjalistycznego kraju, a dziś pozostały tylko zalane niczym legendarna Atlantyda, kopalniane korytarze, co ilustruje video Gold Mine Róży Dudy i Michała Soi. Tematem wytwarzania dzieł sztuki, roli i pozycji artysty, który własnymi rękoma stwarza sztukę, zajął się z kolei zwycięzca – Tomek Kręcicki. Pojawiły się także inspiracje filmem np. Nie lubię poniedziałków, literaturą czy serialem, aż w końcu samą formułą konkursu artystycznego, jak w przypadku jednej z prac Joker. Śmierć wzruszonego nietoperza Xawerego Deskura Wolskiego. Założeniem wystawy było więc ukazanie różnorodnych postaw artystycznych, sposobów ukazania podjętych przez finalistów i finalistki obserwacji czy motywów oraz wyłuskanie z całego spektrum tendencji i metod, najbardziej interesujących spostrzeżeń ukazanych za pośrednictwem twórczości artystycznej.   

We wnętrzu Szarej Kamienicy, każdy artysta dostał swój kącik, przydzielono każdemu z nich kilka metrów kwadratowych, na których wykazać miał on swój artystyczny potencjał i zaprezentować jak najlepiej. O wzajemnej korespondencji prac wszystkich finalistów, nie było raczej mowy, co uwarunkowane zostało już, nie tylko w samym założeniu wystawy- konkursu, ale także koncepcji kuratorskiej Wojciecha Szymańskiego, który unikał szczególnie kuratorskich prób „kontekstualizacji i dyskursywnej przemocy wobec sztuki”, paradoksalnie niejednokrotnie podejmując tego typu zabiegi w innych realizacjach, zwłaszcza jeśli chodzi o nadawanie kontekstów. Prace artystów nie zawiązały ze sobą żadnej dyskusji, w przeciwieństwie do żywej dyskusji jury, zamknięte zostały w podziale na artystów, nie wychodząc poza niego ani na krok, chyba że powiązania były tak dalekoidące, że wcale nie zauważalne. Oczywiście, wytłumaczeniem na to jest charakter otwartego konkursu, nienarzucająca podejmowanej tematy, a mająca na celu wyłuskanie z łupiny prawdziwego talentu.

   

fot. widok wystawy - prace Róży Dudy i Michała Soi.

    

fot. widok wystawy - prace Xawerego Wolskiego i Agnieszki Mastalerz.

 

fot. Anna Gil.

Anna Gil

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ

.jpg?sha=2a3621e0679ba215

57 BIENNALE W WENECJI – NOWY MODEL?

13 grudzień 2017

Tegoroczne Biennale w Wenecji, które zakończyło się 27 listopada, odwiedziło ponad 600 tysięcy gości. Dużym sukcesem wystawy jest fakt, że odbywała się ona praktycznie w całym mieście