Strona główna » Aktualności » Artykuły » Land art-3 klasyków i 3 młodych artysów, których warto znać!
Spiral jetty from rozel point

To był 5 października 1968 roku. W nowojorskiej galerii Dwan Gallery odbył się dość osobliwy wernisaż wystawy „Earthworks”. Artysta Roberth Smithson jeszcze przed otwarciem publikował wiele artykułów poświęconych krytyce tradycyjnej rzeźby, ale także proklamował opuszczenie przez sztukę instytucji: muzeów, czy galerii. Zdaniem Smithsona sztuka powinna wrócić do naturalnego środowiska, na pola, wzgórza, czy dzikie i niedostępne pustkowia. Był to wyraz buntu przeciwko postępującej komercjalizacji rynku sztuki – dzieła land artu wydawały się niemożliwe do kolekcjonowania, wystawiania. Bo jak zakupić pracę, która polegała na przeniesieniu góry? Jak wyeksponować w instytucji spiralę umieszczoną na jeziorze? Czy w ogóle można być właścicielem czegoś tak ulotnego i nietrwałego jak stożki z piasku lub doły wypełnione wodą morską? Patrząc z perspektywy czasu, ta kontestacja idealnie wpisywała się w ówczesnego ducha epoki – wyrywającego się z norm, zachowań jeszcze przed wojennego świata. Land art był więc skazany na sukces, nie tylko artystyczny, ale jak się okazało z czasem, także komercyjny.

Współcześnie coraz popularniejsza staje się praktyka kolekcjonowania dzieł twórców wywodzących się z tej tradycji. Zarówno do prywatnych, jak i publicznych kolekcji trafiają dokumentacje ulotnych akcji i działań przeprowadzanych przez artystów. W naszym artykule przybliżamy 3 klasyki sztuki land artu i 3 młodych artystów, którymi warto się zainteresować. Może nawet włączyć ich prace do własnych kolekcji?

Robert Smithson „Spirall Jetty”

Praca, która uznawana jest za klasykę sztuki ziemi. Ta mierząca około 450 metrów długości i 4,5 metra szerokości grobla znajduje się na północno -wschodnim brzegu Wielkiego Słonego Jeziora w stanie Utah. Zbudowana jest z soli, skał bazaltowych, błota, ziemi i wody. Patrząc na groblę z brzegu, przypomina ona wielką spiralę, która skręca się ku środkowi przeciwnie do ruchu wskazówek zegara. Pracę nad groblą zaczęły się w 1970 roku i trwały...6 dni! Grobla kilka razy została zalana, ze względu na podnoszący się poziom wód w jeziorze. Ze zniszczeniami spotkały się także skały z których „Spirall Jetty” jest zbudowana. Od 1999 roku praca jest własnością Dia Art Fundation, która zajmuje się dbaniem o jej stan zachowania. Co ciekawe, wszystkie te zabiegi konserwatorskie kłócą się z zaleceniami Roberta Smithsona, który był zafascynowany procesem naturalnej erozji... Jednak obecnie trudno wyobrazić sobie jezioro bez spirali i co ciekawe, podobno wewnątrz niej nie ma fal... Sama praca stała się inspiracją dla licznych artystów, warto tu wspomnieć Łukasza Jastrubczaka, czy Yane Calovskiego i Hristiny Ivanowskiej.

Walter De Maria „Lighting Field” i „The New York Earth Room”

Zanim Walter De Maria zainteresował się land artem, jego twórczość oscylowała wokół happeningu i minimalizmu. Był także perkusistą popularnej grupy rockowej The Velvet Underground. Do jego najbardziej rozpoznawalnych prac bez wątpienia należy „Lighting Field” znajdujące się na równinie w zachodnim Nowym Meksyku. Na wielkim pustym terenie o wymiarach 1 km x 1 milę artysta umieścił czterysta prętów, które podczas burzy przyciągają do siebie błyskawice. Mówiąc o Walterze De Marii, nie można pominąć jego „The New York Earth Room”. Praca ta polegała na zgromadzeniu w galerii 197 metrów sześciennych ziemi.

Richard Long „A line Made by Walking”

Ta historia zaczyna się, zanim Robert Smithson przygotował wspominaną tu wystawę „Earthworks”. W 1967 roku wówczas 22-letni Richard Long spacerował po łąkach i wydeptywane przez siebie ścieżki fotografował. Z czasem ta pozornie delikatna praca stała się jednym z klasyków land artu, a sam Long uznawany jest za nestora europejskiej sztuki ziemi. Jednak to młodzieńcze doświadczenie stało się jego znakiem rozpoznawczym. Motyw drogi, podróży, indywidualnego kontaktu z przyrodą – stały się wyznacznikami jego sztuki. Poza liniami wydeptywanymi w terenie Richard Long w swojej twórczości wykorzystuje naturalne elementy: takie jak kawałki drewna, z których buduje wielkie kręgi, czy kamienie. Ciekawe jest to, że dla Longa bardzo ważna jest dokumentacja własnych działań: za pomocą fotografii, opisów, czy map.

Paweł Szeibel

Paweł Szeibel w swojej twórczości eksploruję tereny charakterystyczne dla botaników i ogrodników. W 2009 roku, w katowickim BWA stworzył na czas trwania wystawy laboratorium. Na drewnianych stołach umieścił doniczki, do których raz dziennie pompowana była woda. W pomieszczeniu czuć było zapach wilgotnej ziemi, lekki zaduch charakterystyczny dla roślinnych szklarni. Innym razem w 2012 roku, podczas wystawy „Gabinet” w podziemiach krakowskiej Bomby starał się wyhodować czarnego pomidora. Paweł Szeibel nie stroni także od warsztatowych wyzwań i od...malarstwa. Na swoich płótnach bardzo często dokumentuję błędy ogrodników, zasuszone krzewy, czy roślinny, które przybrały kuriozalne kształty. W swojej twórczości interesuje się przede wszystkim zmieniająca się przestrzeń, to, w jaki sposób mieszkańcy miast organizują swoje przydomowe ogrody, działki, okienne parapety.

Krzysztof Maniak

Dla Krzysztofa Maniaka bardzo ważny jest osobisty kontakt z przyrodą. Na jego filmach wideo widzimy jak delikatnie, muska płatki kwiatów, czy z niezwykłą ostrożnością przedziera się przez krzak tarniny. Czasem także ukrywa się w niedostępnych zaroślach i jedynym śladem jego obecności jest fragment dłoni. W swoich działaniach, nazywanych przez niego samego „performensami dokamerowymi” odwołuje się do klasyków land artu, jak wspomniany tu Richard Long, ale także ikon sztuki efemerycznej jak Jan Bas Ader. W swoich procesie twórczym bardzo często korzysta z medium fotografii, która pozostaje często jedynym śladem jego działań. Tworząc tym samym niezwykle malarskie i subtelne fotografie. Bardzo często sięga także po medium wideo, za pomocą którego tworzy przypominające haiku, kilku sekundowe impresje filmowe.

Michał Smandek

Michał Smandek lubi eksperymenty. W swojej twórczości bada granice sztuki i możliwości jej dokumentacji. Podobnie jak u klasyków land artu dla Michała Smandka interesują zastane sytuacje, krajobrazy i miejsca, które często traktuję jako element swojej sztuki. Artysta wnikliwie przygląda się zastanym elementom i z pieczołowitością dokumentuje ledwo widoczne procesy za pomocą fotografii i filmów wideo. W trakcie swoich wypraw poszukuję miejsc niedostępnych, które stają się tłem do jego działań. Michał Smandek nie stroni też od obiektów. W akwariach pozwala dryfować czarnym balonom, które unoszą kamienie. Czasem buduje coś na wzór terrarium, w którym ukrywa się dziki stwór przypominający owłosiony korzeń. Innym razem zaskakuje nas, wykładając w galerii podłogę cegłami i balonami...

 

 

Fot. Dzięki uprzejmości artystów:

Pawła Szeibla:
-Pinus sylvestris (fot. Barbara Kubska)
-Pinus sylvestris (fot. Barbara Kubska)
-Tragopogon porrifolius

Krzysztofa Maniaka:

-Krzysztof Maniak, Bez tytułu, 2015, druk atramentowy na papierze barytowym, 80x120 cm
-Krzysztof Maniak, Bez tytułu, 2016, druk atramentowy na papierze barytowym, 60x90 cm
-Krzysztof Maniak, Bez tytułu (z serii „Ostatnie”), 2017, druk atramentowy na papierze barytowym, dibond, szkło, drewniana rama, 100x150 cm

Michała Smandka:

-Knife Work, z serii Manual Rest, Gobi, Mongolia, 2014
-Hole Work, z serii Manual Rest, jezioro Mirzaladi, Azerbejdżan, 2015
-Unnatural 3, Qobustan, jezioro wulkanu błotnego, Azerbejdżan, 2015

Marta Kudelska

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ