Strona główna » Aktualności » Artykuły » Podróż sentymentalna po Nowej Hucie lat 60. i 70.
190 groupon muzeumprlu 030

W sentymentalną podróż do Nowej Huty lat 60. i 70. zabierają nas autorzy nowej wystawy w Muzeum PRL-u w Krakowie. Robert Kosieradzki. Kadrowanie PRL-u to kolejna z cyklu ekspozycji prezentujących prace krakowskich fotografików – w salach nowohuckiego muzeum we wrześniu 2014 roku widzowie oglądać mogli już zdjęcia Henryka Hermanowicza i Jerzego Szota. Jak podkreślają autorzy cyklu – w kadrowanie PRL-u zaangażowani są nie tylko sami twórcy fotografii, ale również i muzealnicy, a przede wszystkim widzowie. Wystawę można zwiedzać do 31 sierpnia 2016 roku.

Zaprezentowane zdjęcia są jedynie niewielką częścią z imponującego zbioru fotografii Roberta Kosieradzkiego. Z Nową Hutą związany był od 1955 roku, gdy jego ojciec objął funkcję kierownika jednego z wydzialów Huty im. Lenina. Podczas studiów na krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej zaczął interesować się fotografią. W 1958 roku wstąpił do Klubu Fotograficznego przy Zakładowym Domu Kultury HiL, a dwa lata później ukończył wyższy kurs Polskiego Towarszystwa Fotograficznego. Początkowo pracował w HiL jako inżynier elektryk, dopiero później poświęcił się całkowicie swojej pasji robienia zdjęć.

Na wybranych i zaprezentowanych kadrach możemy podglądnąć życie budującego się nowego dynamicznego miasta, przedstawione poprzez proste codzienne sytuacje, bez niepotrzebnego patosu czy koloryzowania – pranie suszące się na trawnikach wśród bloków z wielkiej płyty, mieszkańców śpieszących do Kombinatu, pracowników wyjeżdżających na wycieczkę zakładową, czy nie zważające na pobliską budowę bawiące się dzieci. W tle z jednej strony dymiące kominy i powstające w szczerych polach nowe osiedla, z drugiej monumentalne i eleganckie socrealistyczne centrum Nowej Huty. 

Zwykłe-niezwykłe życie podkrakowskiego miasta przedstawiono w pięciu odsłonach. Pejzaże ukazują dynamicznie zmieniającą i rozwijającą się tkankę miejską. W kolejnych częściach ekspozycji odnaleźć można ciekawe ujęcia codziennej pracy mieszkańców - czy to w młynie, czy na budowie, czy jako sprzedawca wody sodowej. Jest także następujący po ciężkim dniu czas wolny, który Nowohucianie spędzali chętnie na zabawie i licznych rozrywkach – wyścigach samochodowych czy w wesołym miasteczku, lub relaksując się nad nowohuckim Zalewem. Ważną rolę w fotografiach Kosieradzkiego odgrywa człowiek, co twórcy wystawy podkreślili wyodrębniając dwie czasami zaskakujące ujęciami kategorie przedstawień: portret oraz dzieci.

Zamiast rozległych opisów, podczas zwiedzania słyszymy w tle interesujacą opowieść o twórczości Kosieradzkiego. Jest to nagranie ze spotkania Podwieczorek w muzeum dotyczące nowohuckich fotografii lat 60. i 70., w którym wzięli udział m.in. fotografik Adam Gryczyński – jeden z autorów wystawy, a także reżyser Jerzy Ridan oraz liczni pasjonaci Nowej Huty. Ciekawostką jest, że Kosieradzki nie podpisywał swoich prac, co rzuca się w oczy także podczas oglądania eskpozycji. Podpisy istnieją jedynie pod niektórymi zdjęciami, a pozostałe stanowią zagadkę również dla samych kuratorów - pod jednym ze zdjęć nie potrafią rostrzygnąć, które z osiedli zostało na nim uwiecznione. Tym samym zapraszają widzów, szczególnie zaś mieszkańców Nowej Huty, do zaangażowania się w rozszyfrowywanie ukazanych miejsc. Dla tych, którzy pamiętają początki Nowej Huty, zdjęcia stanowią także sentymentalną podróż do miejsc, sytuacji i doświadczeń z czasów młodości. Natomiast dla młodszych wdzów wystawa jest okazją do skonfrontowania tego co było kiedyś z czasami im współczesnymi.

Kinga Tarasek

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ