Strona główna » Aktualności » Artykuły » Szykuje się „piękny czwartek” w warszawskiej siedzibie DAES
Daes

Czerwiec to piękny okres. Po kapryśnym kwietniu i ostatnimi czasy niepewnym maju przychodzi pora, gdy słońce ogrzewa nam przyjemnie kark, a pogoda zachęca do (także) miejskich wypraw. W pewien słoneczny dzień udałam się do warszawskiej siedziby Domu Aukcyjnego i Antykwariatu DAES. Okolica ulicy Pięknej, gdzie znajduje się warszawska siedziba znanej wrocławskiej marki, zgodnie z samą nazwą zachęca do odwiedzin – blisko tu na Plac Konstytucji, Aleje Ujazdowskie, ulice Marszałkowską i Mokotowską, ale także Koszykową, gdzie od niedawna działa popularna w całym mieście Hala Koszyki. W tym właśnie tętniącym życiem miejscu pod numerem 28/34 mieści się galeria z wielkimi witrynami i neonem nad wejściem. Działa od niedawna – pierwszą aukcję poprowadzono tu w grudniu 2016 roku. Przez moment zastanawiam się, czy jest jakaś różnica, coś, co wyróżnia warszawską siedzibę? Wrocławski DAES prowadzony od powstania przez Dariusza Stocesa sprzedaje głównie sztukę dawną i rzemiosło (a Jerzy Tomaszewski, wieloletni pracownik wrocławskiego DAES jest autorem poradnika dla kolekcjonerów pt. „Antykwaryczne polowania”), zaś warszawski mimo ciekawej oferty dawnej, koncentruje się przede wszystkim na drugiej połowie XX wieku i współczesności. Menadżerem filii jest znana kuratorka sztuki, Ewa Tatar. „Organizujemy tradycyjne aukcje ogólne i tematyczne, w planach mamy wystawy problemowe z ofertą sprzedaży. Przy tej okazji chcemy też wprowadzać na rynek nieobecnych na nim dotychczas artystów czy kanoniczne dla historii sztuki prace mniej znanych na rynku antykwarycznym twórców, np. teraz w ofercie mamy legendarne „Kasie – Niteczki” (1994) Katarzyny Górnej. Zależy nam na tym, aby przełamywać granice pomiędzy sztuką dekoracyjną i krytyczną, rzemiosłem, a sztuką wysoką. W naszych jesiennych planach chcemy nieco inaczej podejść na przykład do tematu sztuki najmłodszych twórców, ale to na razie tajemnica” – mówią prowadzące na co dzień Piękną Zofia Rojek i Ewa Tatar. Zespół wrocławskiej siedziby, Małgorzata Macura i Karolina Sobierajczyk, przygotowuje natomiast wystawę i aukcję szkła – nie trzeba chyba dodawać, że właśnie Wrocław jest ośrodkiem od lat kształcącym wybitnych specjalistów w tej dziedzinie.

22 czerwca o godzinie 19.00 na ulicy Pięknej będzie miała miejsce 9. Aukcja Dzieł Sztuki Domu Aukcyjnego DAES, gdzie pod młotek pójdą prace takich twórców jak Leon Wyczółkowski, Jacek Malczewski, Wojciech Weiss, reprezentacja École de Paris: Włodzimierz Terlikowski i Zygmunt Menkes (wyjątkowo ciekawy olej na płótnie), klasyków aukcyjnych: Tadeusza Dominika, Jana Lebensteina, Janiny Kraupe-Świderskiej czy Stefana Gierowskiego, ale także przedstawiciele najmłodszego pokolenia polskich artystów: uznani już przez instytucje muzealne Mikołaj Moskal i Tomasz Baran, od kilku lat obecni w galeriach sztuki Monika Misztal, Kornel Janczy czy mająca niedawno indywidualną, dużą wystawę w nowosądeckim BWA Marta Sala. Nie można tu pominąć fotomontaży Amandy Wieczorek.

Podczas aukcji warto zwrócić uwagę na pracę Edwarda Krasińskiego „Czaszka Flauberta" z lat 50. Dzieło pochodzi z wczesnego okresu twórczości klasyka awangardy, gdy ten interesował się surrealizmem. Prosty, syntetyczny, czarno – biały rysunek pokazywany był m.in. na głośnej, retrospektywnej wystawie „Edward Krasiński ABC” w krakowskim Bunkrze Sztuki (2008). Można powiedzieć, że praca unikat i jednocześnie cegiełka w historii polskiej sztuki współczesnej. Skoro jesteśmy przy klasykach awangardy, nie można tu pominąć prac zmarłego przed 4 laty Petera Grzybowskiego, związanego z krakowskim środowiskiem i także przypominanego w ostatnim czasie przez krakowskie instytucje twórcy (jego malarstwo znalazło się już w zbiorach Muzeum Narodowego w Krakowie). Niesamowite wrażenie robi hiperrealistyczna, lekko psychodeliczna wizja „Red lights 3” z 1984 roku, a abstrakcja będąca tak naprawdę przeniesieniem na płótno powierzchni miedzianej płytki (bez tytułu, 1996) urzeka od pierwszego spojrzenia. Dla miłośników sztuki abstrakcyjnej przygotowano też obraz Jacka Sempolińskiego „Czaszka” z 1985 roku (i „Autoportret” z 2000). Mocne i wyraziste pociągnięcia pędzla rewelacyjnie współgrają z dostojnym fioletem oraz umieszczonymi w kilku miejscach białymi błyskami. Obraz Sempolińskiego to malarstwo w czystej postaci – gęste, działające na wyobraźnię, ale jednocześnie bardzo haptyczne i zmysłowe.

Skoro już jesteśmy przy zmysłach, nie można tu pominąć pewnej „perełki” aukcji portretu Leona Wyczółkowskiego. Ten jeden z najwybitniejszych przedstawicieli sztuki młodopolskiego w swojej twórczości był znany przede wszystkim z obrazów olejnych, akwareli czy malarstwa plenerowego. Jednak nie była mu obca forma portretu, co doskonale widać w „Portrecie kobiety” datowanym na około 1915 rok, stworzonym techniką... pasteli. Możliwe, że także dzięki temu, jak i świetnemu warsztatowi ucznia Akademii w Monachium portretowana dama zachwyca nas po dzień dzisiejszy delikatnym połączeniem całej gamy brązów, szarości i... seledynu! Ukazaną półprofilem twarz otaczają gęste, czarne pukle, które doskonale podkreślają jej subtelne, lekkie rumieńce. Cała kompozycja sprawia wrażenie niezwykle delikatnej, a na pierwszy rzut oka możemy odnieść wrażenie, że to nie kruchy pastel, ale fotografia pochodząca z początku XX wieku. Wielkim artystom od początku towarzyszyły kobiety – muzy. Tak też jest w przypadku „Aktu we wnętrzu” Zygmunta Menkesa. Przyjaciel Marka Chagalla przedstawił klasyczny element sztuki – akt, w niezwykle intrygujący sposób. Już sam kolor użyty do sportretowania umieszczonej w centralnym punkcie obrazu modelki – dynamiczna pomarańcza, wywołuje w nas wrażenie ruchu. Dodatkowo podkreślają je szybkie pociągnięcia pędzla i niezwykle świadomie dobrane akcenty kolorystyczne: żółć, niebieski i czerwień. Podobnie jak inny przedstawiciel szkoły paryskiej obecny na tej aukcji między innymi absyntowym widokiem Notre Dame - Terlikowski, Menkes jest obecny w największych kolekcjach sztuki, m.in. w nowojorskim Metropolitan Museum of Art.

Odwiedzając czwartkową aukcję, warto zwrócić też uwagę na średnie pokolenie twórców: klasyczny obraz polskiej prekursorki sztuki post-internetu Laury Paweli (podobno jeden z ostatnich dostępnych z serii, która na co dzień prezentowana jest np. w Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie), druciany rysunek na płótnie Piotra Kopika, rewelacyjny, półabstrakcyjny pejzaż Doroty Buczkowskiej czy delikatne malarstwo Joanny Pawlik.

Wspomniany już Tomasz Baran to bez wątpienia nazwisko dobrze znane miłośnikom współczesnej abstrakcji. Praktyka artystyczna Barana oscyluje gdzieś pomiędzy malarstwem a fotografią. Jego oszczędne, ale jednocześnie niezwykle dopracowane płótna budzą skojarzenie z prześwietlonymi fotografiami, lustrem odbijającym światło. Ich na pierwszy rzut oka gładka powierzchnia po przybliżeniu wybrzusza się, pęcznieje, sprawia wrażenie żywej, pulsującej. Istnieje przekonanie, że dobra sztuka jest zachłanna wobec rzeczywistości i coś z tego przekonania jest w sztuce Barana. Podobne wrażenie robi abstrakcja na pograniczu pejzażu Dawida Misiornego. Ten młody, ale niezwykle ciekawy fotograf z Poznania, reprezentowany jest na aukcji polaroidem, a więcej jego prac z tego cyklu tworzonego z użyciem światła i chemii, ale bez obiektywu, można kupić w pozaaukcyjnej ofercie galerii. Podobną do wymienionych syntezę, jednak naznaczoną własnym językiem wizualnym można znaleźć w twórczości Mikołaja Moskala. Interesują go proste kształty, ograniczona paleta barw i zmysły. Jego sztuka dąży do syntezy rzeczywistości, buduje niezwykłą, kontemplacyjną atmosferę. To pochwała codzienności, jej powtarzalności, ale i niezwykłej mocy.

Warto też zwrócić uwagę na „Nowych Dzikich” - warszawskich twórców: Ryszarda Grzyba i Marka Sobczyka oraz wrocławianina Zdzisława Nitkę. Niezwykle ekspresjonistyczne, cechujące się silnym dynamizmem i często erotyzmem obrazy tego pierwszego na stale wpisały się w kanon historii polskiej sztuki najnowszej. Zarówno Grzyb, jak i Sobczyk związani byli ze słynną formacją lat 80. XX wieku - Gruppą. Cechą charakterystyczną twórczości Sobczyka jest kumulacja na jednym obrazie rozmaitych wątków, zarówno treściowych, wizualnych, ale także szerszych odniesień, jak i symboli. Nitka to klasyka szybkich pociągnięć pędzla na płótnie.

Aukcję DAES wyróżnia obecność sztuki konceptualnej! „Fabryka” to zin wydany jako pokłosie najważniejszej zbiorowej wystawy wczesnych lat 80. - łódzkiej „Konstrukcji w procesie” (1981). Artyści z całego świata, tej rangi co Sol LeWitt, Dora Maurer czy Lawrence Weiner  w geście solidarności z przemianami politycznymi w Polsce wystawili i nadesłali swoje prace. Kilkadziesiąt stron manifestów, prac na papierze, fotografii! Prawdziwy rarytas! Warto zwrócić uwagę także na fotografie: klasyków: Zbigniewa Dłubaka i Chrisa Niedenthala czy stosunkowo świeże nazwisko z Krakowa – Jacek Szmuc – klasyk neoawangardy lat 80. mieszkający na co dzień w Australii, ale jego dorobek dopiero od kilku lat pojawił się na rynku sztuki. DAES prezentuje dwie elegancko oprawione sytuacje z aniołami!

Na koniec rzeźba, m.in. unikatowe, pokazywane niedawno w Muzeum Pana Tadeusza rzeźby z papieru Zbigniewa Sałaja, bardzo ciekawego artysty związanego z krakowską ASP. Prace Sałaja są delikatne w formie, ale mocne w treści: cementują ulotność. Jedna z dwóch proponowanych na aukcji powstała w wyniku recyclingu plakatów wyborczych.

Jednym słowem, drodzy Czytelnicy – jeżeli dotarliście do końca tego felietonu, zapytacie, czy warto odwiedzić w czwartek warszawski DAES? Odpowiem krótko. Tak. Tylko nie róbcie tego pośpiesznie, chociaż może nie do końca... Najpierw idźcie na świetną wystawę przedaukcyjną. Oglądając ją, warto zwrócić uwagę na oryginalny, kolorystyczno-tematyczny sposób wieszania prac raczej rzadko spotykany w antykwariatach, charakterystyczny dla muzeów! To ważne, bo wystawę ogląda się z przyjemnością! Polecam też rozmowę z pracownikami domu aukcyjnego, która przybliży Wam historię każdego z prezentowanych dzieł. Dajcie sobie chwilę na kontemplację, na odkrycie tego, co Wam w prezentowanych pracach jest najbliższe. Szykuje się nie tylko piękny, ale i gorący wieczór!

 


fot. materiały prasowe

 

Marta Kudelska

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ