Strona główna » Aktualności » Artykuły » Zuzanna Stańska – nowe technologie w służbie sztuki
Zuzanna

Problem wykorzystania nowych technologii w muzealnictwie wydaje się już rozwiązany, nie zmienia to jednak faktu, że wciąż istnieje potrzeba, by muzea nie tylko sięgały po najnowsze zdobycze techniki, ale również sięgały po nie świadomie. Zuzanna Stańska od kilku lat zajmuje się godzeniem ze sobą tych światów i pracą nad tym, by przeciętny człowiek znalazł nieco miejsca na sztukę w swoim codziennym życiu.

Założycielka zajmującej się wykorzystywaniem nowych technologii w muzealnictwie firmy Moiseum dała się poznać światu przede wszystkim, jako twórczyni niezwykle popularnej aplikacji - Daily Art. Program jest genialny w swojej prostocie. Raz dziennie użytkownik dostaje losowy obraz, który może sobie w spokoju pokontemplować, zapoznając się przy okazji z jego historią, sylwetką malarza i kontekstem jego powstania. Całość przystosowana jest dla użytkownika, który niekoniecznie musi się orientować w historii sztuki. Pomysł prosty, ale nie do przecenienia, jeśli weźmiemy pod uwagę, że większa część polskiego społeczeństwa nie spotyka się ze sztuką w ogóle, a jeśli już to robi to w sposób całkowicie bezrefleksyjny i nieświadomy. Może to pomóc nie tylko w „wychowaniu” bardziej świadomych odbiorców dla tego, co znajdziemy w muzeach, ale być może również, bardziej świadomych dla tego, co znajduje się w ofercie domów aukcyjnych.

Zuzanna Stańska jest też pomysłodawczynią Dnia Wolnej Sztuki. Inicjatywa zachęca zwiedzających, by w trakcie jednorazowej wizyty w muzeum skupili się jedynie na pięciu wybranych przez organizatorów dziełach sztuki i spróbowali podyskutować na ich temat, niekoniecznie w oparciu o specjalistyczną wiedzę za zakresu historii sztuki. Akcja ma przekonać ludzi, że sztukę da się odbierać świadomie, z rozmysłem i bez kompleksów.

O Daily Art, "gadżetozę" w polskich muzeach i wychowywanie świadomego odbiorcy zapytaliśmy samą Zuzannę Stańską.

Marceli Szpak: Tworząc DailyArt, chciałaś uwrażliwić na sztukę ludzi, którzy nie mieli z nią do czynienia, chociażby w szkole. Myślisz, że Twoja aplikacja pomoże „wychować” przyszłych odbiorców sztuki współczesnej i zachęcić co bardziej zamożnych Kowalskich do nieco bardziej świadomych inwestycji na rynku sztuki?

Zuzanna Stańska: Bardzo bym chciała! DailyArt ma oswoić ludzi ze sztuką, pokazać, że nie jest to nic ekskluzywnego, że wiedza o niej jest "łatwa" i przyjemna. Niestety mamy bardzo mało sztuki współczesnej w aplikacji - ze względu na prawo autorskie - ale czasami uda nam się pozyskać jakieś dzieło sztuki współczesnej za zgodą instytucji, która je posiada, albo innych właścicieli praw autorskich. Tak czy siak, mam nadzieję, że widząc sztukę "klasyczną" - Leonarda, Moneta czy Muncha odbiorcom DailyArt'u łatwiej będzie się także przekonać do sztuki współczesnej. Do inwestycji na rynku sztuki nigdy bezpośrednio nie zachęcaliśmy, ale wydaje mi się, że mając  jakąś wiedzę o klasykach, wyrabiając sobie gust, poprzez aktywne poszukiwania można bardziej wyrobić się także w inwestycjach. 

Marceli Szpak: Za nami Dzień Wolnej Sztuki, kolejna z Twoich inicjatyw. W związku z tym chciałem zapytać, jak dalece Twoim zdaniem potrzeba nam w naszym kraju luźnej dyskusji o sztuce, nie tylko dla wybranych.

Zuzanna Stańska: Oczywiście, że tak. Takie są też założenia Dnia Wolnej Sztuki - podczas wydarzenia chciałabym, żeby biorący w nim udział zrozumieli, że o sztuce może mówić każdy. Nie tylko osoby wykształcone w tym kierunku, czy nawet szerzej, wykształcone humanistycznie. To, co my sami myślimy o dziele sztuki czy to jak go czujemy i jak na nas wpływa, jest tak samo istotne, jak naukowe doktoraty. Niestety sztuka zawsze była dobrem ekskluzywnym, dostępnym dla nielicznych. Zmieniło się to kiedy powstały publiczne muzea, a dzięki internetowi i digitalizacji mamy do czynienia z prawdziwą rewolucją, jeśli chodzi o dostęp do sztuki. Niestety wciąż jest ona pojmowana jako coś, o czym mogą mówić nieliczni koneserzy, którzy znają się na temacie. Luźna dyskusja o sztuce, sprowadzanie jej trochę do parteru, albo wprost pod strzechy - jest czymś, co próbuje robić, chociażby wielu edukatorów muzealnych. Moim zdaniem to jednak wciąż za mało. Dopóki nie będzie historii sztuki normalnie nauczanej w szkołach - a z tego, co słyszałam, niedługo z programów nauczania zniknie nawet Wiedza o Kulturze - to niewiele w tym temacie może się zmienić na większą skalę. Chyba że któraś telewizja wymyśli genialny format programu o historii sztuki, z charyzmatycznym prowadzącym i wypromuje je tak, jak programy o gotowaniu. 

Marceli Szpak: Twoja firma (Moiseum) zajmuje się wprowadzaniem nowych technologii do muzeów i instytucji kultury. Jak zmieniło się podejście zarządzających tymi instytucjami do nowych technologii w ciągu kilku ostatnich lat. Wciąż panuje „gadżetoza” czy też instytucje kultury zaczynają, świadomie korzystać ze zdobyczy techniki.

Zuzanna Stańska: Na szczęście zmieniło się bardzo. Gdy zaczynałam w 2012 roku, chodziłam na spotkania z dyrektorami muzeów, którzy nie wiedzieli, czym są smartfony. Aplikacji muzealnych było niewiele, nieliczne muzea w Polsce posiadały coś, co można było określić jako przyzwoitą stronę internetową. Na szczęście, dzięki publicznym grantom i zmianie świadomościowej - także dzięki temu, że w muzeach w działach promocji i edukacji zaczęli pracować młodzi ludzie obeznani z tematem - wszystko się zmieniło. Także publiczność muzealna zaczęła wymagać od instytucji dostępu do stron internetowych, które są responsywne, do audio-przewodników, które są intuicyjne. Moim zdaniem mamy teraz do czynienia z pierwszą falą projektów technologicznych w muzeach. Na początku faktycznie wiele instytucji dało się ponieść "gadżetozie", czy "ekranozie" wykorzystując technologie po prostu głupio, nie zastanawiając się, jaką wartość dają one odbiorcom. Na szczęście jest wiele fajnych muzealnych projektów, może nie do końca idealnych, mających swoje wady, które wynikły z braku doświadczenia i świadomości, że produkt - także technologiczny produkt muzealny - musi być cały czas rozwijany i badany, czy spełnia swoje funkcje. Moim zdaniem za chwile nastąpi moment, w którym muzea przestaną rzucać się na każde nowinki - będą szukały rozwiązań, które są naprawdę skuteczne i pełnią założone funkcje. Tak, żeby zwiedzający był po prostu zadowolony.

 

 

fot. Archiwum Prywatne

 

Marceli Szpak

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ