Strona główna » Aktualności » Wydarzenia » GM Arsenał, Poznań / My – wspólny Organizm
Elvin flamingo infer  502x283

 

Jarosław Czarnecki, który przybrał pseudonim Elvin Flamingo, jest jednym z nielicznych polskich artystów, którzy konsekwentnie od wielu lat podejmują temat relacji współczesnych praktyk naukowych, technologicznych i kulturowych. W swoich pracach artysta przekracza idee antropocentryzmu sztuki oraz kwestionuje pojęcie autonomii artystycznej. Jego twórczość, która przybiera postać instalacji, filmów, a także koncertów muzycznych, łączy energię zwierząt i ludzi ze światem technologii i mediów. Piotr Krajewski pisał o pracach Elvina Flamingo, że ich punktem wyjścia jest wieloletnia fascynacja artysty biologią i że  jest ona w wymiarze gatunkowym spotkaniem  ludzkiej i nie ludzkiej kultury. „Dzieło Jarosława Czarneckiego (…) wykracza poza proste dychotomie natura-technologia, biologia-kultury, formy naturalne-architektura, budowanie albo konstruowanie środowisk, kreacja-symulacja. Artysta przygotowuje i inicjuje procesy, które następnie mogą/muszą zostać podjęte przez samą naturę”. Najbardziej znanym projektem Flamingo jest nagrodzona na Biennale Sztuki Mediów WRO praca Symbiotyczność tworzenia, która jest efektem jego wieloletniej pracy z koloniami mrówek farmerek. Artysta komentując swoją instalację, podkreślał, że „zasadniczym zabiegiem jest tutaj przesunięcie demiurgicznej pozycji autora (bądź artysty) na pozycję uczestnika… i każde z nas, dany superorganizm i ja, osobno nic nie znaczymy i wręcz nie istniejemy bez siebie nawzajem jako dzieło“.

My – wspólny organizm Elvina Flamingo i grupy Infer jest fantastyczno-naukowym projektem wizualnym, który prowadzi nas od najstarszej grupy bezkręgowców żyjących na ziemi do świata rzeczywistości wirtualnej. Wszystkie elementy tej instalacji są ze sobą powiązane i współistnieją, tworząc tytułowy „wspólny organizm”. Inspiracją dla powstania tej pracy była informacja o odkryciu przez astronomów dwóch gwiazd KIC 8462852 oraz EPIC 204278916 , w których wykryto trudno wytłumaczalne nieregularne spadki jasności. Istnieją różne hipotezy wyjaśniające to zjawisko.  Jedna z nich mówi o masywnym roju komet otaczającym gwiazdy, zaś według innej – gwiazda obraca się z tak dużą prędkością, że dochodzi do jej spłaszczenia, przez co na biegunach występują wyższe temperatury niż na równiku. Mniej wiarygodne, ale nadal nie odrzucone wyjaśnienie zakłada, że mamy do czynienia z tzw. Sferą Dysona – megastrukturą, opisaną prawie 60 lat temu przez Freemana Dysona w czasopiśmie naukowym „Science”, w artykule zatytułowanym Search for Artificial Stellar Sources of Infra-Red Radiation. Jest to konstrukcja, która miałaby otaczać gwiazdę w celu gromadzenia energii na użytek odpowiednio zaawansowanej cywilizacji. Dyson, swoją megastrukturę opisywał właśnie jako „rój” mniejszych ciał, poruszających się po niezależnych (choć bliskich) orbitach, a nie jak sugerowali jego zwolennicy całkowicie otaczającą gwiazdę jednolitą masywną konstrukcję.

Nagrodzona praca (Grand Prix na Biennale Mediów WRO 2017) – instalacja My – wspólny Organizm dotyka problemu życia po erze człowieka i tworzy fantazje na temat możliwości rozprzestrzenienia się w kosmosie nie ludzkiego życia. Praca składa się z trzech obiektów. Obiekt A – Ten widok ma potencjał to inkubator zaprojektowany dla dżdżownic, produkowany przez nie biohumus za pośrednictwem specjalnych czujników emituje sygnały do pozostałych obiektów. Nawiązujący do heksagonalnego bieguna Saturna oraz teleskopu Jamesa Webba obiekt B – Wanitatywność jest pozornie pustym pojemnikiem gotowym do przyszłego zasiedlenia. Wyposażony w hełm VR, przypominający krzesło elektryczne obiekt C  – Fenotyp wirtualny daje dostęp do  generatywnej rzeczywistości wirtualnej. Przestrzeń dźwiękowa świata wirtualnego generowana jest na podstawie sygnałów z sensorów obiektu A. Sygnały z obiektu A generują także elementy wizualne, których doświadczamy, siedząc na fotelu.

Wernisaż: 09.01.2017 godz. 18.00
Wystawa:
09.01 – 04.02.2018
Galeria Miejska Arsenał, Poznań.

 

fot. materiały prasowe.

INNI CZYTALI RÓWNIEŻ