Hanna Rechowicz i Jan Smaga, Koło
2019-01-19 - 2019-03-17

Chociaż w tym procesie można z łatwością wyznaczyć początek, wystawa Jana Smagi i Hanny Rechowicz w Zachęcie przypomina spiralę. Jej centrum stanowi dom przy ul. Lekarskiej 9 w Warszawie, zamieszkany przez Hannę i (do jego śmierci w 2010 roku) Gabriela Rechowiczów, a kolejne obroty to wpisana w okrąg dokumentacja fotograficzna Jana Smagi i stworzone do niej przez Hannę Rechowicz ramy. Charakter tych ram, wykonywanych zresztą w domu przy Lekarskiej, odpowiada eklektycznemu stylowi samego domu, dekorowanego i zmienianego przez dekady przez małżeństwo artystów specjalizujących się w tworzeniu ściennych dekoracji.

Jan Smaga swoją metodę twórczą nazywa konceptualną dokumentacją. Podejście, wykorzystujące metodyczną pracę nad obiektem do dostrzeżenia w nim nowych wątków, służyło już analizie przestrzeni zajmowanej przez innych twórców. Tak stało się choćby w wypadku stworzonej z Anetą Grzeszykowską dokumentacji pracowni Henryka Stażewskiego pełnej interwencji Edwarda Krasińskiego.

Fotografie budynku przy Lekarskiej mają jednak bardziej osobisty charakter – powstają w trakcie spotkań z żyjącą w domu artystką, a proces ten trwa już dwanaście lat. Smaga nie wchodzi do przestrzeni opuszczonej przez użytkowników, nie obcuje ze skończonym dziełem, ale odwiedza zmieniające się cały czas miejsce. Metalowe ramy uzupełniają okrągły obraz o kolejną warstwę, będąc jednocześnie wypowiedzią artystyczną Hanny Rechowicz. W ten sposób artystka staje się obecna nie tylko jako twórczyni domu, ale i bezpośrednio „komentuje” przy pomocy ram dokumentację. Sztuka jest obecna w każdym wymiarze tej pracy i fotografia z ramą przestają być… fotografią i ramą. Powstaje homogeniczny obiekt, który jest dokumentacją sztuki jako takiej, wyjętym z niej pierwiastkiem. – mówi Jan Smaga.
Koło zajmuje w Zachęcie dwie sale – jedną od podłogi do sufitu wypełniają różnych rozmiarów fotograficzne tonda, drugą poświęcona jest dokumentacji procesu tworzenia ram. Pomalowane na czarno ściany pierwszej z nich stają się tłem dla mniej lub bardziej widocznych zdjęć – i chociaż ten zabieg może początkowo irytować widza, który tylko niektóre obiekty widzi dokładnie, jest bez wątpienia sensowny. To doświadczenie przybliża nas do spotkań przy Lekarskiej 9, które dały początek temu cyklowi: w domu, inaczej niż w muzeum, rzadko widać wszystkie detale. Czasem chciałoby się traktować go jako miejsce oglądania sztuki, ale przecież jest i domem, gdzie obok szkiców musi być włącznik do światła… W każdym razie spirala nadal się nakręca – najpierw był dom, potem fotografie, ramy, a później i dokumentacja tworzenia ram – i tak w koło.

Kuratorka wystawy: Katarzyna Kołodziej - Podsiadło

Tekst: Martyna Nowicka

Zdjęcia dokumentujące tworzenie ram: Jan Smaga, dzięki uprzejmości artystów